Przejdź do głównej zawartości

Posty

Festiwal Biegów Konstytucji 3 Maja w Lublińcu

Święto Konstytucji 3 Maja postanowiliśmy uczcić najlepiej jak potrafimy czyli na biegowo, wybierając się na Festiwal Biegów do Lublińca. W sumie z Rybnika na tych kameralnych zawodach treningowych miało być aż 10 osób. Ostatecznie na starcie zjawiło się nas ośmiu, z czego siedem osób wybrało półmaraton. O trasach w Lublińcu słyszałem wiele pozytywnych słów. Że urokliwe, niezbyt trudne, w całości na terenach leśnych, a aura sąsiadującego z nimi poligonu dodatkowo wzmagała ciekawość. Dla mnie, który zaledwie trzy tygodnie wcześniej opuścił dom po covidzie, miejsce to jawiło się jako wymarzone do kolejnego popróbowania swych sił z większym dystansem. Tydzień temu dyszka w Pszczynie, to czemu nie teraz półmaraton ? A jak jeszcze pobawić się biegowo w gronie wypróbowanych znajomych, to czegóż chcieć więcej ? Podróż z Rybnika do Lublińca praktycznie przebiegła jak z bicza trzasł, nie licząc poganiania Magdy, żeby wyprzedzać co wolniejsze pojazdy. No, ale jej temperament w tym zakresie zo...

Pszczyński Cross Terenowy czyli mój pocovidowy debiut

Powroty bywają trudne. Dzisiaj mija dwunasty dzień, odkąd opuściłem dom po przejściu covida. Niby nie było zbyt ciężko, ale organizm będzie potrzebował sporo czasu, żeby się odbudować i zregenerować. Pierwsze wyniki badań są średnie. Zaczynam powoli na nowo oswajać się z truchtaniem i pokonywaniem dystansów. Po kilku dniach spacerów, w większości z moim gończym polskim Codim, zdecydowałem się na pierwszy dłuższy bieg.  Miesiąc temu, wspólnie z Markiem przywitaliśmy pierwszy dzień wiosny, biegnąc 30 kilometrów czyli najdłuższy dystans na trasie Pszczyńskiego Crossu Terenowego – Cztery Pory Roku. Zauroczyły mnie wtedy te urokliwe zakątki, które przyszło nam mijać na trasie. Teraz historia zatoczyła koło. Osłabiony, ale pełen optymizmu na przyszłość, na swój pocovidowy debiut biegowy wybrałem najkrótszy dystans z tego biegu czyli odcinek 10-cio kilometrowy. A na trasie towarzyszył mi niezastąpiony Marek. Ja po covidzie, on po nocnej zmianie na kopalni – to bieganie musiało się uda...

Spontany są najlepsze 3 czyli pan R na pierwszej lekcji Nordic Walking z Czantorią w tle

Są przypadkowe spotkania, które przeradzają się później w serdeczne znajomości. Tak właśnie było w tej historii. Z Arkiem i jego przyjaciółmi pobiegałem na Klimczok w styczniu, na Błatnią w lutym, natomiast w marcu, a dokładnie 23 dnia tego miesiąca pomaszerowałem z żoną Arka – Iwoną na Czantorię.  I nie było to przypadkowe maszerowanie, tylko moja pierwsza lekcja Nordic Walking z profesjonalnym trenerem.   Wśród wielu osób, które w sposób szczery i spontaniczny wspomogły „ULTRA BŁATNIA TRENING 24 H Charytatywnie DLA WOJTUSIA” była Iwona Juzof, która zaoferowała lekcję Nordic Walking. Ja na kompletnym spontanie skorzystałem z tej oferty. Zasiliłem konto Wojtusia i … już mogłem poczuć się jak uczeń rzucony na głęboką wodę 😱. To było fantastyczne popołudnie. Przez Poniwiec dotarliśmy na Wielką Czantorię. Pogoda była idealna na taką lekcję. Niezbyt zimno, bezwietrznie. Mnóstwo śniegu. I tylko gęsta mgła trochę przeszkadzała w podziwianiu widoków. Iwona okazała się bardzo kom...