Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2026

Żebra mówiły „NIE”, głowa mówiła „DAWAJ!” czyli mój pierwszy Maraton Warszawski w reclikowym i spartańskim wydaniu 😉

  Mój piąty start w ekipie „Spartanie Dzieciom” i pierwszy Maraton Warszawski. To pięknie się zapowiadało. Za to życie, jak to życie, napisało własny scenariusz. Na szczęście z happy endem. 😉 Nie jestem człowiekiem asfaltu, więc postanowiłem zrobić sobie tydzień wcześniej prosty sprawdzian na twardej nawierzchni w Raciborzu. Nie przewidziałem tylko jednego - bardzo bolesnego upadku, połączonego z solidnym obiciem żeber. 😱 Przez cały tydzień nawet nie próbowałem truchtać. Ba! Momentami ciężko było mi się położyć na lewym boku. Lekarka przepisała stosowne leki i przenikliwie spojrzała na mnie na wieść, że tydzień po upadku zamierzam ... przebiec maraton. 😏 Formy szukałem więc podczas długich spacerów z moim gończym polskim oraz uspokajania samego siebie, że przecież… chodzić umiem. 😂 I w zasadzie aż do soboty biłem się z myślami: wystartować czy nie? Przekonały mnie trzy argumenty. Pierwszy – moja żona, która… nie była przeciwna. 😉 Drugi – start w ekipie „Spartanie Dzieciom”. A ...

FUN EASYRUN 24 NON STOP czyli Reclik kontra asfalt, maraton i ... zdrowy rozsądek

  Druga połowa marca i druga połowa września to u mnie okres tradycyjnych hercklekotów (to po śląsku) związanych ze startem w Warszawie na asfalcie. Ja, który w ciągu roku robię tego asfaltu jednorazowo do 10 kilometrów i nagle muzę zrobić dystans dwu albo czterokrotnie dłuższy. Ja, który wybiera sobie imprezy kameralne i swojskie, nagle znajduje się w towarzystwie kilkudziesięciu tysięcy biegaczy. 😱 I tak na tydzień przed wyjazdem na te imprezy, podczas odkurzania butów na asfalt, ogarnia człowieka wizja zrobienia… próby generalnej przed pobytem w stolicy. Ekipa Spartanie Dzieciom ma swoją grupę na Facebooku, a tam już od dłuższego czasu, co tydzień, zamieszczane były bardzo ciekawe artykuły mające pomóc nam w przygotowaniach do startu. Szczególnie utkwił mi w pamięci ten mówiący o harmonogramie treningów i startów. Kończył się on na tydzień przed Maratonem Warszawskim – potem już tylko… odpoczynek. I tak sobie pomyślałem, jak to dobrze, że ja to w sumie nie biegam i nie trenuję,...